Kochany dzienniku…

bachmannOstatni dzień czerwca (dlaczego już koniec czerwca?!) okazał się całkiem znośny przez pewien przypadek… Przypadek wydarzył się w księgarni. Poszłam tam w poszukiwaniu konkretnej książki, książki o historii fotografii w Polsce, ale nie znalazłam jej, ba!, właściwie… to nawet nie zdążyłam rozejrzeć się za nią, bo zanim przypomniałam sobie po co przyszłam, trzymałam już w rękach inną książkę. Książkę, o której istnieniu nie wiedziałam, a która uratowała ostatni dzień czerwca.

A rozpoczyna się tak:

Kochany dzienniku, teraz jestem uratowana. Nie grozi mi wyjazd do Polski ani szkolenie przeciwpancerne

Dziennik wojenny Ingeborg Bachmann (Czarne, 2015).

Advertisements

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii KSIĄŻKI i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kochany dzienniku…

  1. H. pisze:

    chyba zgłoszę się po nią jak Pani przeczyta 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s