Milczenie…

ta-plecJuż bardzo dawno nie czułam się tak, jak się czuję, czyli źle. Depresyjnie znaczy. Tegoroczna wiosna niechętnie obdarowuje słoneczną pogodą, a brak słońca skutecznie obniża mój nastrój. A kiedy wpadam w tunel smutku, przestaję się odzywać. Milknę.

To milczenie – moje milczenie jako kobiety – jest dość istotne z punktu widzenia kultury… Bo milczenie kobiety wpisuje się w wymóg fallocentrycznej kultury, gdzie mowa była/jest tradycyjnie przypisywana mężczyźnie. Moje milczenie może więc być interpretowane dwojako:

– jako zinternalizowanie roli kobiety; blokada, wstyd przed mówieniem, zwłaszcza mówieniem o sobie; zabieranie głosu = zawłaszczanie przestrzeni (kobieta jako obcy);

– jako wyraz buntu, sprzeciw wobec używania języka, którym nie chcę się posługiwać, który nie daje mi możliwości wypowiedzenia tego, co czuję, myślę etc..

Może w celach „intelektualnej terapii” powinnam przypomnieć sobie co pisze Lucy Irigaray? Myślę tu o jej ostatniej wydanej po polsku książce: Ta płeć (jedną) płcią niebędąca (2010).

Luce Irigaray kilka dni temu, dokładnie 3 maja, obchodziła swoje urodziny (1932).

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii ŻYCIE i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s