Wyglądasz tak, że nie musisz za dużo mówić…

Beauty_MythNie lubię patrzeć w lustro. I nie chodzi o to, że jestem niezadowolona z tego, co tam widzę, choć… to oczywiście też ma znaczenie i pewnie warto by zastanowić się, czemu nie satysfakcjonuje mnie to, co widzę w lustrzanym odbiciu. I czemu, na przykład, od razu uruchamia się „porównywarka” do innych kobiet, a wraz z nią pojawia się znaczący spadek samooceny. Chodzi jednak o coś więcej, mianowicie o mocno wpojony zestaw tego, co jest „ble” i czego mi nie wolno. W moim przypadku na pewno nie wchodzi w grę czerpanie przyjemności z gapienia się w lustro, a już z pewnością nie w obecności innych. Mizdrzenie się jest „ble”. Mizdrzenie do lustra, mizdrzenie do innych. Hm, really?

Co takiego jest „ble” w tym, że człowiek lubi ładnie wyglądać? Że wrzuca swoje foty na FB? Że chce podobać się sobie? Że chce podobać się innym? Że zdarza mu się cieszyć z udanych zakupów i stroi się, za każdym razem, kiedy wychodzi po mleko do sklepu… No, co jest w tym „ble”? No właśnie…

Powodem, dla którego się wkurzam nie jest zazdrość, że ktoś wygląda lepiej ode mnie (ok., na pewno nie tylko ;). Powodem, dla którego się wkurzam, kiedy słyszę jakieś głupie Wyglądasz tak, że nie musisz za dużo mówić jest to, że uroda i wygląd kobiety stają się nią samą. I ona sama zaczyna w to wierzyć. I z taką myślą idzie w świat. To już nie jest ok.

Ostatnio znowu wróciłam do Mitu urody Naomi Wolf. Czytanie polskiego przekładu książki, która ukazała się 24 lata temu, jest bardziej pouczające niż bym się spodziewała. Nawet, jeśli zagłębiając się w kolejne rozdziały początkowo stwierdzałam nihil novi, to jednak coś nowego odkrywałam, nowe myśli krążą mi dzisiaj po głowie. Już nie gromię innych kobiet za to, że ich cały świat zamyka się w dbaniu o paznokcie, makijaż i krótkie szorty, ale nadal – przyznaję – boli mnie, kiedy kobieta pozwala się zamknąć w klatce pt. „uroda”, i kiedy walczy z inną kobietą o tytuł jakieś „miss”; tytuł, który nadaje mężczyzna.

Tekst Wyglądasz tak, że nie musisz za dużo mówić nie jest komplementem. Jest „najlepszym” (najgorszym!) przykładem, że dzisiaj, w 2014 roku, mit urody wcale nie stracił terminu ważności. Szkoda, że media wypuszczają takie gnioty pt. kobieta to „coś”, na co się patrzy, a nie ktoś, z kim się rozmawia, kogo się słucha, z kim się dyskutuje…

c.d.n.

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii ŻYCIE i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s