Mit piękności, mit urody

mit urody kobieta nigdy przyzna, że ktoś jej powiedział, iż jest brzydka… – to z książki Mit urody Naomi Wolf; książki, która właśnie ukazała się po polsku.

Oryginalnie, The Myth of Beauty ukazał się w 1990 r. Choć od tamtego momentu minęły 24 lata, to błędem byłoby sądzić, że kobiety w Polsce o micie piękności/urody do momentu wydania książki nic nie słyszały. Znają go dobrze, tak myślę. I ja go znam.

W 1990 roku byłam nastolatką. Bardzo powoli wchodziłam w okres dojrzewania. Kiedy koleżanki z klasy wkładały pierwsze biustonosze, buty na obcasach i ćwiczyły odcienie szminek i rozjaśnianie włosów, ja ostentacyjnie odrzucałam wszelkie możliwe atrybuty kobiecości. Bałam się swojego ciała, bałam się zmian, bałam się „przeistoczenia” w kobietę. Próbowałam być niewidzialna dla innych. Powodów takiego zachowania prawdopodobnie było kilka. I niekoniecznie chodzi tu o nieśmiałość. Na pewno też nie byłam cwaniarą, która w wieku 11 czy 12 lat miałam już rozpracowany mit piękności/urody, ale swoje wiedziałam. Wiedziałam dobrze, że od kobiet (i dziewcząt) wymaga się uprawiania maskarady, gdzie sceną jest własne ciało.

Przy okazji wątku o Micie urody Wolf wspomnę o czymś. Kiedy miałam mniej więcej 11 lat, byłam na wycieczce zorganizowanej przez księdza/nauczyciela religii. Wtedy lekcje religii nie odbywały się w szkole. Chodził kto chciał. Ja chodziłam. I kiedy ksiądz ogłosił wycieczkę do muzeum Maksymiliana Kolbego, zgłosiłam się razem z koleżanką. Pozostałe osoby pochodziły z różnych klas. Nikogo nie znałyśmy.

Muzeum Kolbego zwiedzaliśmy bez przewodnika. Po prostu chodziliśmy po całym obiekcie. Ja, trzymałam się blisko mojej koleżanki. Przed nami szli jacyś chłopcy, kilka lat starsi od nas. W pewnym momencie jeden z nich się odwrócił, spojrzał na nas (mnie i moją kumpelę), po czym donośnym głosem powiedział do swoich kolegów: Ale brzydule!

Udałam, że nie usłyszałam tej uwagi. Po prostu spacerowałam dalej, choć coś się we mnie zmieniło. Ktoś zawstydził mnie publicznie. Nie wiedziałam, co zrobić, bo jak można odpowiedzieć na taki komentarz? Wiedziałam tylko, że ktoś po raz pierwszy w życiu nazwał mnie brzydulą. Nagle to słowo zaistniało dla mnie.

Z wycieczki do muzeum Kolbego pamiętam tylko wątek „brzyduli”. Czyli… miał znaczenie. Czy przywiązałam się do niego? I tak, i nie. Latami udawałam, że wcale mnie nie boli. A przecież zabolało. Przecież nikt nigdy nie usłyszał ode mnie tej historii. Nosiłam ją w sobie do tej pory.

uroda jest tak głęboko zakorzeniona w psychice, gdzie seksualność przenika się z poczuciem własnej wartości… została zdefiniowana jako coś, czym jesteśmy obdarzone z zewnątrz, co zatem może być w każdej chwili odebrane , powiedzenie kobiecie, że jest brzydka, może sprawić, że poczuje się brzydka, a tylko poczucie, że jest się pięknym, gwarantuje dobre samopoczucie. (Mit urody, 60)

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii KSIĄŻKI i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s