ZADRA

zadBeata Kozak w niedawnym felietonie pytała: Czy znajdzie się – drugi raz – grono 500 osób, które kupując prenumeratę, wspólnie podtrzymają Zadrę? Którym będzie zależało na tym, żeby w Polsce było feministyczne pismo? I żeby tym samym nie dać się wszechobecnemu backlashowi?

Wydawałoby się, że w kraju, który liczy prawie 40 milionów mieszkańców, 500 osób to nie problem. A jednak, kiedy co jakiś czas zerkam na fejsbukową stronę Zadry, to mina mi zrzędnie, bo nie znalazło się jeszcze tych 500 osób, choć akcja 500 Prenumerat trwa od maja.

Dla mnie sprawa istnienia Zadry, to sprawa wagi ciężkiej. To moja sprawa. Tak, moja osobista sprawa. Bo chcę, żeby w Polsce ukazywało się pismo feministyczne. Dlatego też prenumerata Zadry to dla mnie weryfikacja deklaracji jako feministka. Potwierdzenie mojej wiarygodności i lojalności wobec zasad, w które wierzę. A przecież wierzę w kobiety. I chcę wierzyć, że – cytując Kozak – możemy utrzymać sobie feministyczne pismo, jeśli będziemy tego chcieć. Ja chcę. A Ty?

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii ŻYCIE i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s