I feministka czasem zapłacze…

Już listopad i liści coraz mniej…

Moje skojarzenia z tym miesiącem – na przekór pogodzie – krążą wokół miłości. Są to wspomnienia pierwszych randek, koniecznie z parasolem pod rękę; zaparowanych szkieł w okularach; szalikach, niedbale, przerzuconych przez ramię… Szkoda tylko, że te wspomnienia, że te miłości zawsze smutne i niespełnione…

I tym razem też padło na listopad! Dostałam właśnie kosza. Tak, wiem, co mówię. To był kosz. Mailowy, dodam nieśmiało. Dostałam kosza od mężczyzny. Wolałabym dostać kosz liści, ale nie… Nic z tych rzeczy.

Czy feministce można złamać serce? Można.

I co teraz? Teraz zabrzmi muzyka. Wieki całe nie słuchałam tych piosenek…

Najpierw k.d. lang, bo starsza… Dzisiejsza jubilatka.

k.d. lang (2.11.1961) – Just Keep Me Moving, to z filmu Even Cowgirls Get The Blues:

A potem Eva Cassidy i jesienne liście… Z tym właśnie kojarzy mi się miłość.

Eva zmarła 17 lat temu…

Eva Cassidy (2.02.1963-2.11.1996) – Autumn Leaves

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii ŻYCIE i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „I feministka czasem zapłacze…

  1. nie powinnam chyba Lubić, bo koszy nie lubie, ale post i owszem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s