ZJAZD… dosłownie i w przenośni

W ubiegłym tygodniu miałam okazję uczestniczyć w Zjeździe. Był to zjazd profesjonalistów, ludzi nauki i praktyków z całej Polski. Zjazd odbywał się w pięknym mieście, w super nowoczesnym budynku uniwersyteckim. Przygotowano obrady plenarne, sekcje tematyczne, prezentacje plakatowe i kiermasz książek. Wszystko to trwało od czwartku do soboty. I co? I… nic.

Gdybym miała określić całe to wydarzenie (w którym brałam udział po raz pierwszy), powiedziałabym: zniechęcenie i rozczarowanie. Rozczarowanie nie miejscem, nie organizacją zjazdu, nie infrastrukturą, ale jakością merytoryczną.

Oto kilka przykładów:

– profesorowie mogą mieć braki w wiedzy (np. Betty Friedan dla niektórych ekspertów od women’s i gender studies jest przedstawicielką feminizmu radykalnego);

– nie należy robić slajdów, jeśli na nich prezentuje się treść – napisaną drobną czcionką! – czytanego referatu;

– referat nie powinien składać się z pytań do słuchaczy;

– nie należy zgłaszać się na zjazd, jeżeli nie zamierza się w nim brać udziału (w jednej z interesujących mnie sekcji, z pięciu referentek ostatecznie pojawiła się tylko jedna!)…

Jakiś końcowy wniosek? Hm, człowiek ciągle się uczy.

Reklamy

Informacje o an_ost

Jestem badaczką biografii kobiet. Jestem feministką. Jestem pedagożką. Fascynują mnie dzienniki kobiece. Żyję z... czytania. Próbuję pisać. Na co dzień... uczę (się).
Ten wpis został opublikowany w kategorii ŻYCIE i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s